Felczakowie byli szlachecką rodziną, posiadali duże gospodarstwo  we wsi Golbie. Dziś ta miejscowość znajduje się w gminie Grabów, w powiecie łęczyckim. Wśród dziadów i pradziadów Wacława byli powstańcy listopadowi i styczniowi.  Była to zatem rodzina o silnych tradycjach patriotycznych.  Ponadto ojciec Wacława był znanym w okolicy społecznikiem.

Skąd wzięło się zainteresowanie kulturą węgierską u Wacława Felczaka?  W trakcie studiów historycznych na Uniwersytecie Poznańskim Felczak uczęszczał na zajęcia prof. Kazimierza Chodynickiego i to najpewniej on zwrócił uwagę swojego studenta na stosunki polsko-węgierskie. Był wówczas 1935 rok, na fali nowej pasji naukowej Felczak zaczął uczyć się języka węgierskiego. Nowa umiejętność szybko mu się przydała, bo już w 1936 roku wyjechał na kursy kultury i języka na uniwersytecie w węgierskim Debreczynie.  Felczak zdążył skończyć studia rok przed wybuchem wojny. Ponieważ przez cały tok nauczania był wyróżniającym się studentem, dlatego w ramach stypendium trafił na uczelnię w Budapeszcie. Prowadził wówczas badania naukowe na temat polsko – węgierskich relacji w trakcie Wiosny Ludów i nawiązał wiele znajomości, które w przyszłości miały zaowocować.  Jako student, Wacław Felczak zaangażował się również w działalność polityczną, aktywnie udzielając się w Stronnictwie Pracy (SP).

Latem 1939 roku Wacław Felczak powrócił do rodzinnego domu. Nie zdążył wrócić na studia do stolicy Węgier, ponieważ wybuchła wojna. Nie dane mu było również walczyć w obronie kraju. Mimo młodego wieku nie został zmobilizowany. Skorzystał ze znajomości z okresu działalności w Stronnictwie Pracy oraz pomocy brata Zygmunta, aby nawiązać kontakt z Centralnym Komitetem Organizacji Niepodległościowych. Była to konspiracyjna organizacja SP, mająca być alternatywą dla Związku Walki Zbrojnej, który pod koniec 1939 roku przez niektóre środowiska polityczne określany był mianem “sanacyjnego”.

W kwietniu 1940 roku  Felczakowi zaproponowano stworzenie placówki kontaktowej między okupowanym krajem a rządem na uchodźstwie, zwaną Placówką “W”. W ten sposób zaczęła się nowa życiowa droga w życiu Wacława Felczaka – jako kurier.  Szybko przekonał się, jak trudna była ta służba.  Przekraczanie zielonej granicy odbywało się w całkowitych ciemnościach, pod groźbą wpadki w ręce słowackich strażników. Co zresztą miało miejsce, Felczakowi udało się jednak zbiec. Wacław Felczak nie tylko uczestniczył w niebezpiecznych wyprawach, ale także organizował pracę innych kurierów. Równocześnie  prowadził działalność naukową. Pod przybranym nazwiskiem, jako Nowiński, działał na rzecz Instytutu Polskiego. W jego ramach prowadził zajęcia dla młodzieży akademickiej, nie tylko polskiej – także węgierskiej.

Wacław Felczak wpadł 24 września 1941 roku.  Aresztowali go jednak nie Niemcy, ale Węgrzy. Felczak nie był przez nich zbyt dokładnie przesłuchiwani. Ponieważ posiadał znajomości jeszcze z okresu przedwojennego, jego zwolnienie pozostawało kwestią godzin. Dokładnie 40.   Znaczenie Felczaka i jego placówki wzrosło.  W 1942 utworzył sztafety kurierskie, pozwalające na swobodne poruszanie się kuriera po poszczególnych odcinkach trasy. Felczak sam obsługiwał jedną z nich. W trakcie jednej ze swoich misji był świadkiem przerzutu do kraju marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego.  Sytuacja zmieniła się w marcu 1944 roku, gdy na Węgry wkroczyli Niemcy. Polskie instytucje zostały zlikwidowane, Felczak umknął przed aresztowaniem przez Gestapo. W nowej, trudniejszej sytuacji, Felczak i polskie środowiska konspiracyjne w Budapeszcie zaczęły pracować nad utworzeniem nowej grupy kurierskiej. Doszło wówczas do kolejnej wpadki, w lipcu 1944 roku. Tym razem nie mógł liczyć na niczyją protekcję. Szczególnie w sytuacji, gdy znaleziono przy nim walizkę z podwójnym dnem i materiałami kurierskimi. Tym razem trafił w ręce tajnej policji. Na szczęście udało mu się zbiec i to w brawurowy sposób. Przecisnąwszy się przez więzienne kraty (sic!), pomimo kontuzji nogi dotarł do meliny. Został przetransportowany do Bratysławy, gdzie uzyskawszy pomoc medyczną czekał w ukryciu na dogodny moment wyjścia. W pewnym momencie osoby opiekujące się Felczakiem przestały do niego zaglądać. Gdy widmo głodu zajrzało mu w oczy, ryzykując ponowną wpadkę opuścił kryjówkę.

Powyższa wojenna epopeja Wacława Felczaka została opisana w dużym skrócie. Zdecydowanie więcej odnajdziecie w artykule Wojciecha Frazika p.t “Kamień rzucony na szaniec. Wacław Felczak 1916 – 1993” zamieszczonym w wydawnictwie “Węgry – Polska w Europie Środkowej”. (Kraków 1997). Książką do wypożyczenia w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi. Można w niej przeczytać także o represjach, które spadły na Felczaka podczas stalinowskiego terroru ze strony Urzędu Bezpieczeństwa.  Zresztą, życiorys Wacława Felczaka jest pełen niezwykłych historii.  Jednak nie tylko z ich powodu warto o nim pamiętać.  Prócz wojennych, miał także zasługi na polu naukowym oraz przy budowaniu relacji polsko-węgierskich.

W październiku 1956 roku oczy całego świata zwrócone były na Budapeszt. W stolicy Węgier doszło do powstania, brutalnie stłumionego przez jednostki Armii Czerwonej. Mieszkańcy Polski w geście wsparcia wysyłali na Węgry leki, krew. W tych dramatycznych chwilach Wacław Felczak nie miał możliwości przekazania wyrazów solidarności ze swoimi zagranicznymi przyjaciółmi czy wsparcia ich w jakiejkolwiek formie. Możliwe, że nawet nie miał pojęcia, że nad Dunajem wrze. Odbywał wtedy karę więzienia w zakładzie we Wronkach. Jako ‘”imperialistyczny szpieg”.  Jeszcze tego samego roku odzyskał wolność i udał się do Krakowa, aby po kilkunastu latach odbudować normalne życie. Udało mu się znaleźć pracę na Katedrze Historii Powszechnej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1962 roku zdobył tytuł doktora. Tematyka jego prac naukowych pozostawała niezmienna – były nią Węgry.  Prowadzenie badań nie było łatwe z dwóch powodów. Po pierwsze, jego zebrane przed wojną materiały spłonęły w Warszawie, po drugie w PRL wcale nie było łatwo o wyjazd za granicę, nawet na komunistyczne Węgry. Felczak dostał zgodę w 1965 roku i od razu zaczął odnawiać swoje wcześniejsze kontakty i znajomości.  Wacław Felczak utworzył na Uniwersytecie Jagielońskim  kierunek hungarystykę, działał na rzecz wspólnych kontaktów młodzieży z obu krajów. W połowie lat 80-tych odwiedzając Budapeszt nawiązał kontakty z partiami opozycyjnymi. Na emeryturę odszedł w 1991 roku.  Wacław Felczak zmarł w Warszawie 23 października 1993 roku.

 

 

Łukasz Śwituniak

Show Buttons
Hide Buttons

Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego © 2019

100lat.lodzkie.pl