Na skraju lasu w Dłutówku znajduje się nietypowy pomnik. To oryginalnych rozmiarów makieta bombowca PZL – 37 Łoś, leżąca na ziemi. Znajduje się dokładnie w miejscu, gdzie 4 września 1939 roku podczas wojny obronnej spadł polski samolot. Załoga należała do 212 Eskadry Bombowej, która stacjonowała wówczas na lotnisku w Kucinach, niedaleko Aleksandrowa Łódzkiego. Leciała w stronę Wielunia, aby zbombardować niemiecką kolumnę. Na trasie natknęły się na Messerschmitt Me-109. Polskie bombowce w starciu z nimi nie miały szans, leciały bez osłony myśliwców. Jedyną drogą pozostawała ucieczka. Jeden z “Łosi” został trafiony i zaczął spadać w kierunku Dłutowa. Podczas gdy piloci robili wszystko, aby nie uderzyć w zabudowania wsi, reszta załogi wykręcała zapalniki z bomb i wyrzucała rozbrojone pociski na pola. Dwóch z nich – kpr. st. Aleksander Danielak i Konstanty Gołębiowski zdążyło wyskoczyć, zanim samolot zderzył się z ziemią na skraju lasu. Dowódca “Łosia”, ppor obs. Kazimierz Dzik wydostał się z płonącego wraku o własnych siłach. Ppor. pil. Feliks Mazak został uwięziony. Uratowali go dwaj miejscowi chłopcy, pomagając wydostać się z pułapki.
Pozostałe dwa PZL-37, które brały udział w misji, zostały zestrzelone przez Niemców. Z obu załóg uratował się jedynie jeden żołnierz. W Łódzkiem lotniska polowe znajdowało się także w Ksawerowie koło Pabianic, gdzie stacjonowały 161 i 162 eskadra myśliwska III dywizjonu 6 pułku lotniczego ze Lwowa.

Łukasz Śwituniak

Show Buttons
Hide Buttons

Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego © 2019

100lat.lodzkie.pl