Idea polskiego stylu narodowego przez stulecia wcielana była w życie w różnych dziedzinach sztuki. W muzyce kulminowała w mazurkach, polonezach i innych utworach Fryderyka Chopina. Ferenc Liszt mawiał: Chopin to Polska, a Polska to Chopin.

W epokach dawnych praktyka kompozytorska nawiązująca do „swojskości” wynikała z naturalnej, nawykowej poniekąd skłonności twórców do sięgania po polskie motywy melodyczne i rytmy taneczne. W okresie rozbiorów polegała ta praktyka na świadomym kształtowaniu swoistego idiomu artystycznego, służącego pokrzepieniu serc i podtrzymaniu narodowej tożsamości. Twórczości towarzyszyła refleksja wypowiadana zresztą  nie tylko przez przedstawicieli środowiska muzycznego.

W jednym z listów Chopin –  stylizujący w swoich dziełach w sposób na wskroś oryginalny elementy muzyki etnicznej – pisał: „Malfatti na próżno stara się mnie przekonać, że każdy artysta jest kosmopolitą”. Spotykający się z Chopinem „na tej samej długości fal” Cyprian Kamil Norwid podkreślał, że w dokonaniach kompozytorów istotne jest „podnoszenie ludowego do ludzkości nie przez stosowanie zewnętrzne i koncesje formalne, ale przez wewnętrzny rozwój dojrzałości”. Według Stanisława Moniuszki „to, co jest narodowe, krajowe, miejscowe, co jest echem dziecinnych naszych przypomnień, nigdy mieszkańcom ziemi, na której się urodzili i wzrośli, podobać się nie przestanie”. Także Zygmunt Noskowski sugerował twórcom „oparcie się na motywie pieśni narodowej, wprowadzenie go w formę wielką jako myśli przewodniej”. Lecz dostrzegano i kontekst szerszy. Jak zaznaczał Aleksander Poliński: kompozytorzy „niechaj wchłaniają w siebie wszystkie zdobycze innych narodów, ale niechaj je godzą z cechami charakteryzującymi własną ich narodowość”.

Twórczość artystyczna w II Rzeczpospolitej w dużym stopniu czerpała siłę z afirmacji politycznego status quo po odzyskaniu niepodległości.  Podobnie, jak w innych dziedzinach sztuki, również w muzyce próbowano wówczas dookreślić pożądane cechy stylu narodowego i wpłynąć na postawę kompozytorów, kierując się przesłankami patriotycznymi.

W mniemaniu Ignacego Jana Paderewskiego (notabene autora m.in. Fantazji polskiej na fortepian i orkiestrę) „jeżeli muzyka jest ze wszystkich sztuk najdostępniejsza, to nie dlatego, iżby miała być kosmopolityczną. Człowiek, choćby największy, ani nad narodem, ani poza narodem być nie może”. Henryk Opieński zaznaczał, iż „na platformie międzynarodowej właśnie odrębna, etniczna oryginalność najbardziej interesuje, pod tym oczywiście kardynalnym warunkiem, że będzie dziełem talentu”. Zaś – zdaniem Adolfa Chybińskiego – „ponad techniką i ponad folklorem panuje duch, który sięgając w głąb istoty rzeczy manifestuje owe narodowe cechy”. Karol Szymanowski, drugi u nas, jak się przyjęło uważać, po Chopinie pod względem wielkości kompozytor,  konstatował w odniesieniu do muzyki: „niech będzie narodową, lecz nie prowincjonalną. Niech wszelkie prądy, rodzące się w sztuce wszechludzkiej, swobodnie przepływają i przez naszą, niech ją przesycają, różniczkują i przetwarzają w zależności od jej swoistych właściwości”.

W międzywojniu powstało w Polsce wiele utworów muzycznych mieszczących się w nurcie narodowym. Jednym z czołowych dzieł były Harnasie Szymanowskiego. Ich autor zdawał sobie sprawę, że  kompozycja mająca cechy narodowe winna być komunikatywna, by trafić do każdego serca: „należy odtworzyć na nowo w formie doskonałego, powszechnie zrozumiałego dzieła sztuki to, co w ludzie przejawia się jako samoistna, nieujęta w żadne karby dyscypliny siła twórcza. Jest to jedno z naczelnych zadań wielkiego, narodowego artysty”.

Czy suma takich dzieł może tworzyć prawdziwie narodową kulturę? Onufry Bronisław Kopczyński swój zdecydowany sąd sformułował w sposób postulatywny: „sztuka, aby była wielka, musi być narodowa, tylko wtedy bowiem potrafi być szczera i żywa. Muzyk narodowy wszelkie zdobycze twórcze wszystkich warstw swego narodu sobie podporządkowuje, dążąc do poznania ich nie dla naśladowania, a dla odczucia naturalnych tendencji twórczych zbiorowości i wzbogacenia możliwości swoich wypowiedzi”.

W czasach obecnych, jak można niejednokrotnie usłyszeć i przeczytać, szkoły narodowe w muzyce wygasły. Ale czy rzeczywiście trzeba się z tym zgodzić w całej rozciągłości? Czy utwory o charakterze narodowym wciąż jednak nie tworzą zauważalnego nurtu? Czy nie miał racji Zygmunt Mycielski pisząc, że „sztuka narodowa będzie istnieć tak długo, jak długo istnieć będą narody”? Potwierdzenie takiej opinii stanowią powstałe w ostatnim okresie kompozycje np. Góreckiego, Kilara, Krauzego, Czarneckiego, Twardowskiego, czy zmarłego niedawno, łódzkiego twórcy, Bronisława Kazimierza Przybylskiego, spod którego pióra wyszły m.in. Concerto polacco i Sinfonia polacca.

Janusz Janyst

Show Buttons
Hide Buttons

Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego © 2019

100lat.lodzkie.pl