Różnorodność, wielość – takimi określeniami najprościej scharakteryzować województwo łódzkie tuż po jego utworzeniu w 1919 r. Utworzono je z ziem, które ponad 120 lat pozostawały pod władzą tego samego zaborcy, ale też miały oddzielne zwierzchnictwo: część z nich była w guberni kaliskiej, część zaś w piotrkowskiej. Również ich odleglejsza przeszłość była odmienna, podobnie jak warunki naturalne i zasoby.

 

Jeszcze silniej różnorodność widoczna była w oświacie, kulturze, sztuce. Niwelowanie tych różnic stanęło w centrum zagadnień, które podjęły lokalne władze od zarania II RP.

W wielu zabiegach miały mocne wsparcie ze szczebla centralnego. Tak było choćby z fundamentalną sprawą zwalczania analfabetyzmu.

Z pisaniem i czytaniem najgorzej było w stolicy województwa. Łódź ustępowała także znacznie mniejszym ośrodkom (Piotrków, Kalisz, Łowicz) ilością szkół publicznych. Stąd też pierwsze władze samorządowe jako naczelny cel wytyczyły wybudowanie w Łodzi sieci nowych budynków dla szkół publicznych różnych szczebli. Ponadto na bieżąco niezwykle rygorystycznie egzekwowały wypełnianie obowiązku szkolnego nakładając bardzo surowe kary (łącznie z więzieniem) dla uchylających się rodziców.

O ile w miastach do II wojny światowej, dokonał się znaczący postęp w edukacji młodzieży, to sytuacja na wsiach daleko od tego odbiegała. Z tym już mierzyli się sprawujący władzę po 1945 r.

Nowym zjawiskiem na przestrzeni ostatnich stu lat okazały się akademickie aspiracje regionu. Zrazu nieśmiałe, bo w okresie międzywojennym można mówić o namiastce szkolnictwa wyższego w naszym regionie. Utworzono wówczas studium nauczycielskie, seminarium duchowne oraz powołano Łódzki Oddział Wolnej Wszechnicy Polskiej, posiadającej prawa nadawania tytułów magisterskich.

Za to od 1945 r. status akademicki był już pełny. Powstały: uniwersytet z gronem znakomitych wykładowców (m.in. Tadeusz Kotarbiński, Jan Szczepański, Maria i Stanisław Ossowscy), politechnika, z czasem dwie uczelnie kształcące medyków (AM i WAM; dzisiaj połączone w Uniwersytet Medyczny) oraz uczelnie artystyczne ze słynną na świecie szkołą kształcącą przyszłych filmowców.

Ważne również, że status ośrodka akademickiego z czasem obejmował nie tylko Łódź, ale i inne miasta regionu. Pojawiały się w nich filie i punkty konsultacyjne uczelni, zresztą nie tylko łódzkich. Tworzyło to podwaliny do prawdziwej erupcji szkół wyższych, jaką można obserwować od ćwierćwiecza. Bo obok uczelni publicznych, rozwijających się i tworzących jednostki funkcjonujące poza ich siedzibami, pojawiły się również liczne uczelnie prywatne.

Dzięki temu w pierwszej dekadzie obecnego stulecia w Łodzi co roku studiowało ponad 100 tys. studentów. Natomiast dzisiaj na akademickiej mapie Polski można znaleźć kilkanaście różnej wielkości ośrodków z naszego województwa. No i jeszcze ponad 30 różnych instytucji i ośrodków badawczych oraz kilkanaście centralnych ośrodków badawczo-rozwojowych.

Utworzone w 1919 r. województwo łódzkie w wianie otrzymało zalążki systemu bibliotecznego. Niektóre stowarzyszenia, a także duże zakłady (głównie z najsilniejszych ośrodków przemysłowych) posiadały własne biblioteczki i czytelnie, były też pierwsze prywatne wypożyczalnie książek, a Zgierz i Łódź posiadały już biblioteki publiczne. Pierwsze dziesięciolecia w nowym województwie oznaczały ich rozrost. Równocześnie na biblioteki publiczne zdobywały się kolejne ośrodki (Piotrków), a w innych (Łowicz, Pabianice) lokalne władze przejmowały już funkcjonujące biblioteki prywatne, zakładów i stowarzyszeń.

Jednak te inicjatywy nie zlikwidowały białych plam – nadal szereg powiatów pozbawiony był publicznych placówek bibliotecznych. Pod tym względem okres po 1945 r. okazał się dużo łaskawszy. Tworzono wówczas publiczne wypożyczalnie zarówno w większych skupiskach ludzi, jak i na wsiach. Niestety, wiele z nich do dzisiaj nie dotrwało przegrywając z samorządowymi oszczędnościami. Jedynie niektóre, dzięki determinacji mieszkańców, są przywracane do życia.

Za to obecna eksplozja mediów stanowi efekt wieloletniego dziedzictwa. Już w chwili startu województwa funkcjonowało w naszym regionie kilka ośrodków prasowych. Poza Łodzią, wielojęzycznym i najludniejszym miastem, a to sprzyjało rozwojowi gazet, swoją prasę posiadały Łęczyca, Łowicz, Piotrków, Kalisz.

W latach dwudziestych i trzydziestych XX w. dążenie do tworzenia nowych tytułów prasowych nie słabło, co sprzyjało pojawianiu się kolejnych inicjatyw wydawniczych, również w niewielkich ośrodkach – w Opocznie, Rudzie Pabianickiej. Chociaż nie zawsze okazywały się one trwałe.

Nawet w okresie PRL, kiedy każde pismo musiało wprzód uzyskać stosowną zgodę władz, stopniowo powiaty zdobywały się na wydawanie lokalnych gazet.

Najpowszechniejszy zasięg miała muzyka. Szerokim kręgom odbiorców częsty kontakt z nią zapewniały chóry, funkcjonujące przy kościołach i rozmaitych stowarzyszeniach oraz, działające w podobnym trybie, orkiestry. Wiele z nich prezentowało wysoki poziom wykonawczy, a znaczne ambicje znajdowały odbicie w repertuarze. Tego dorobku nie zatracono po utworzeniu województwa. Za to poszerzono krąg wykonawców o orkiestry firmowane przez policję państwową, wojsko oraz Ochotnicze Straże Pożarne.
Zwieńczeniem tych poczynań była działalność Filharmonii Łódzkiej, w którą przekształciła się w latach 20. istniejąca od 1915 r. Łódzka Orkiestra Symfoniczna. Wówczas Łódź była trzecim miastem w Polsce – po Warszawie i Lwowie – posiadającym własny zespół symfoniczny. Chociaż występowali z nim głośni soliści i dyrygenci w połowie lat 30. jego działalność koncertowa osłabła, a zespół był bliski rozpadu. Na ratunek pospieszyły władze samorządowe.

Po II wojnie filharmonia stała się jedną z wizytówek kultury łódzkiej: znakomite dyrekcje Bohdana Wodiczki czy Henryka Czyża, udziały w programach telewizyjnych, nagrania dla potrzeb filmu oraz zagraniczne tournées. Obecnie ta instytucja wojewódzka, dysponująca gruntownie przebudowaną siedzibą, przygotowuje się do setnych urodzin i koncertów z własnymi organami.

W momencie tworzenia województwa teatr już tu funkcjonował. W Kaliszu występował jeszcze Wojciech Bogusławski, później wędrowne zespoły wielokrotnie gościły w Piotrkowie, Łowiczu czy Łęczycy. Stałego zespołu dorobiła się Łódź, a w 1919 r. miał on już swoją legendę i dobrą markę.

Co się zmieniło w minionych 100 latach? Pozostały wysokie ambicje, bo dyrekcje oferowano najwybitniejszym. Między wojnami zabiegano o Solskiego i Jaracza, a stery teatralne dzierżyli m.in. Zelwerowicz, Szyfman, Adwentowicz, Wysocka. Po wojnie znów świetne kadencje Schillera i Dejmka oraz długa lista sukcesów za dyrekcji Grabowskiego, Żukowskiego, Kłosowskiego, Maciejowskiego, Perza, Hussakowskiego i innych. No i plejada wybitnych twórców, którzy pracowali na łódzkich scenach.

Zarazem był to teatr dbający o związki z regionem. Przez kilka dekad funkcjonował prowadzący działalność objazdową Teatr Ziemi Łódzkiej, a od kilku lat sceny w regionie (Sieradz, Skierniewice, Radomsko, Piotrków Trybunalski) ma Teatr Jaracza, nawiązując tym samym do początków teatralnej Łodzi, kiedy systematycznie grano też poza siedzibą.

W ciągu stu lat nastąpił teatralny rozrost stolicy województwa: obok kilku scen dramatycznych, są też lalkowe i muzyczne. Opera, od 1967 r. jako Teatr Wielki, znajduje się właśnie w przededniu 60.lecia.

Absolutną nowością czasów wojewódzkich stał przemysł filmowy. Łódź, gdzie odbywały się pierwsze na ziemiach polskich seanse filmowe, tu też powstały pierwsze kina, po II wojnie stworzyła potężną infrastrukturę w tym zakresie. Wytwórnie, sale kinowe, później festiwale. Niestety, kinematografia była jedną z pierwszych ofiar czasów transformacji, a jej próby odrodzenia są jeszcze bardzo nieśmiałe.

Jan Skąpski

 

Show Buttons
Hide Buttons

Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego © 2019

100lat.lodzkie.pl